Ścieżka: Świątynia (2.)

6761x 16. 03. 2018 Czytnik 1

Nie rozumiałem go. Nie rozumiałem pytania, które mi zadał, i spojrzałem na niego niewłaściwie. Ale w jej głowie było jeszcze jedno pytanie. Zrozumiałem to. Zapytał, czy umrze. Ta myśl towarzyszyła strachowi i niepokojowi, które chwyciły mój żołądek. Przyjrzałem się uważnie mężczyznom. Jego usta były uśmiechnięte, ale jego oczy były poważne. Zbyt poważne. Wszyscy przechodzili obok i czekali, aż powiem.

Nie wiedziałem, czy pytanie, które mi przyszło do głowy, zostało postawione przez niego, więc powiedziałem: "Nie wiem dokładnie, rzadkie i czyste, o co prosisz, ale jeśli zapytasz, czy jesteś zagrożony śmiercią, to nie wiem. Ale twoje ciało jest chore. "

Podszedł bliżej. Mój wzrok znów zamazał się i czułem się jak mgła. Wykrzywiłam głowę i wyciągnąłem rękę, aby ją uchwycić. Dotknęłam jego ramienia. Wrażenie w ustach gęstnieje. Widziałem krew i miód przed moimi oczami.

"Kochanie. Za dużo miodu, "powiedziałem bardzo mocno, ponieważ moje usta nagle utkwiły w czymś słodkim i gęstym. Zdjęcia przed oczami zaczęły się pojawiać, ale zanim osiągnęły kształt i mocne kontury, zatrzymały się. Teraz wiedziałem, że ktoś świadomie przerwał ten proces.

Mężczyzna uśmiechnął się, zdjął moją rękę z mojego ramienia i powiedział: "Tak, Szabad, moje ciało jest chore. Nazywa się to cukrzycą ".

Atmosfera w holu była spokojna. Mężczyzna odwrócił się i wrócił na swoje miejsce.

Przyszła kobieta. Młoda i piękna. Plecione włosy owinięte w piękną fryzurę wokół głowy. Czapki poplamione proszkiem lasurytu. Pachniała cynamonem. Złapała mnie za rękę. Jej dłoń była ciepła i miękka. Oczy były koloru nieba. Wpatrywałem się w te niebieskie oczy i widzę pożądanie. Pragnienie, które nigdy nie zostanie wypełnione. Potem spojrzałem na jej brzuch. Wewnątrz było puste - jej macica jest niepłodna. Byłem wypełniony ciężkim smutkiem. Ciężkie i bolesne. Kobieta opuściła moją rękę, pochyliła głowę i zobaczyłem jej oczy w oczach. Ból wybuchł na moim rąbku. Serce było wycofane i ciężkie. Poruszając moją ręką, zatrzymałem ją, a ona wróciła. Nie chciałem jej bólu i chciałem pozbyć się bólu. Ból duszy - beznadziejność, którą mi przyniosła. W tej chwili nie wiedziałem, co robię. Moja głowa zaczęła grzmotać i bałem się, że spadnę z wysokiego siedzenia na ziemię. Zaciskając dłonie na skroniach kobiety, starałem się nie upaść, aby zrobić coś, co sprawiłoby, że moja babcia lub babka byliby źli, a ci wokół siebie byli źli. Byłem pusty w mojej głowie, a jednocześnie, jak gdyby były to obrazy, których nie mogłem uchwycić ani nawet spostrzec. Nie rozumiałem, co powiedziałem.

Uczucie zaczęło się cofać, a kobieta ostrożnie, ale zdecydowanie wyjęła mi dłonie ze snu. Uśmiechnęła się. Miała czerwoną twarz i oddychała szybko. Poszła na swoje miejsce. Usiadła, spojrzała na mężczyznę na górze i skinęła głową.

Byłem zmęczony, zdezorientowany i bardzo spragniony. Młody człowiek siedzący na krawędzi uniósł się i odszedł. Po chwili wrócił z szklanką wody i podał mi ją. Podziękowałem i napiłem się wody. Nie bałem się, ale tęskniłem za obecnością mojej babci i dziadka. Tęskniłem za znajomym środowiskiem, w którym był pokój i gdzie nie działo się coś, czego nie rozumiałem.

Stary człowiek wszedł we mnie w długim wełnianym płaszczu. Nie chciałem czuć uczuć nieprzyjemnych dla mnie i które mnie rozchorowały. Mężczyzna zatrzymał się przede mną, rzucając mnie i spadając, by zobaczyć go w oku. "Na razie wystarczy, Shabad. Zabiorę cię do twojej babci. Zrelaksuj się. Wstał i złapał mnie za ramię.

"Czy wracam do domu?" Zapytałam, mając nadzieję, że odpowiem "tak".

"Jeszcze nie. Kiedy odpoczywasz, Ellit zabierze Cię przez świątynię. Nie chcesz się zgubić jutro? Ale nie martw się, będziesz w domu po południu. "Jego głos uspokoił się i nie doszło żadne uczucie. Zabrał mnie z pokoju i nie mogłem się doczekać bycia blisko mojej babci i dziadków.

Przeszliśmy przez korytarz, wokół posągów bogów i świętych zwierząt. Podróż wydawała mi się długa. W końcu dotarliśmy do pokoju, w którym czekały obie kobiety. Wziąłem rękę z mojej dłoni i pobiegłem do babci. Prababicka spojrzała na mnie z wściekłym spojrzeniem. Mężczyzna uśmiechnął się.

"Cześć, Ninnamarene" - powiedziała babka i zaproponowała mu miejsce. Podała rękę swojej babci, żeby mnie zabrała, ale mężczyzna ją zatrzymał.

"Niech zostanie, pani. Może nie zrozumie wszystkiego, ale nasza rozmowa powinna być obecna. To jej przeznaczenie, nie nasze.

Prababička zgodził się. Wyciągnęła rękę, przyciągnęła mnie bliżej i usiadła na jej kolanach. To było niezwykłe.

Rozmawiali ze sobą długo i nie bardzo rozumiałem, co mówią. Rozmawiali o zigguracie należącym do An i An, który jest panem przeznaczenia. Rozmawiali o Ereškigal - kobiecie, która rządzi krajem, skąd nie wraca. Mówili o Enki, wielkim Ego, bogu, który był moim patronem. Potem zasnąłem, wyczerpane przeżycia.

Obudziłem się z głową opartą na ramieniu Prababica. Babka roznosiła jedzenie, które przynieśli nam na stół. Boli mnie głowa. Prababicka dała mi drinka, a potem wezwała świątynną nabożeństwo do kąpieli. Położyła mi ręce na głowie, powoli przesuwając palcami po głowie i szyi i poczułem, jak ból ustępuje.

Kiedy wróciłem ze spa, usiadła przy stole Ellita i rozmawiała cicho z moją babcią w mowie, której nie rozumiałem.

Po zjedzeniu Ellit towarzyszył mi zikkurath. Przeszliśmy przez większość miejsca w pierwszej klasie. Babcia i babcia rozmawiali z tym, co nazywali Ninnamaren. W końcu wróciliśmy do domu. Ellit przyszedł z nami. Odtąd byłem jej powiernikiem. Jej praca będzie teraz towarzyszyła mi każdego dnia do zigguratu i nadzorować, że wykonam moje zadania.

Ellit pochodził z Ha.Bur, leżącego gdzieś na południu, daleko od miejsca, które było moim domem. Mówiła słowa pełne melodyjnych słów, a jej zadaniem było nauczyć mnie słowa. Była pracowitą i zaradną nauczycielką, miłą i wyrozumiałą dziewczyną, opiekunem, a także ścisłym nadzorcą powierzonych mi zadań.

W tym czasie moje nauki skupiały się głównie na czytaniu i pisaniu, rozpoznawaniu ziół i minerałów. Nie było to zbyt trudne, ponieważ wszedłem w kontakt z tym wszystkim w domu mojej babci. Nauczyli mnie także, jak kontrolować moje uczucia i idee, aby mnie nie bolały i pojawiały się tylko wtedy, gdy sam tego chcę. W przeciwieństwie do czytania czy pisania, była to raczej gra. Gra rozgrywała życzliwie Ninnamaren, a czasem jego pomocnicy.

Minęły lata. Ellit stała się młodą kobietą, która teraz uczyła więcej leczenia niż jej pielęgniarka. Ninnamaren był także La.zu - lekarzem olejarni, którego leki były głównie ukierunkowane na leczenie skóry lub ciała poprzez skórę. Był mądrym człowiekiem, który zna tajemnice ropy. Moja praprababcia była A.zu - doktor wody, ten, który zna tajemnicę wody i którego leki były używane głównie wewnętrznie. Ellit był w stanie dobrze połączyć te dwie umiejętności, ale jej marzeniem było skupienie się na Sipir Bel Imti - chirurgii. Babka powiedziała, że ​​miała wielki talent i często pozwalała jej na drobne interwencje. Ellit stał się częścią naszej rodziny, moja siostra, babcia i babcia nieocenionym pomocnikiem.

Pewnego dnia, kiedy opuściliśmy dom z zigguratu, wpadłem w panikę. Moja skóra wydawała się jednocześnie mała i popchnęła mnie do przodu. Elit najpierw roześmiała się i żartowała, ale po chwili zrobiła się poważna i dodała do tego kroku. Pod koniec podróży prawie biegliśmy. Nasza babcia i babcia czekały przed nami.

"Idź się umyć i zmień. Szybko! - powiedziała babka, marszcząc brwi. Potem wydała kilka zdań z Ellitem na jej języku, z czego tylko tyle rozumiałem, że dziś będzie jej potrzebować nadzwyczajnego talentu.

Poszliśmy do domu, który już znałem. Nubijczyk oczekiwał nas przed bramą. Prababicka skoczyła nietypowo z wagonu na swój wiek. Pobiegła do domu, a po drodze wydała rozkazy Nubi. Moja babcia kazała mi zostać, a Ellit kazał jej pomóc babci. Poszliśmy do sekcji służby.

Dom był pełen chorób. Ludzie leżeli na rustykalnych krzesłach, a ci, którzy jeszcze mogli stanąć na nogach, poruszyli się i podali im drinka. Zimno znów zaczęło się unosić wokół mojego kręgosłupa i nie mogłem go powstrzymać. Była śmierć, choroba, ból. Jego babka chodziła po łóżku i wysyłała tych, którzy jeszcze byli w stanie chodzić. Ścisnęła pościel z łóżek i kazała mi je spalić na podwórku. Wszystko szło bardzo szybko. Potem przyszedł Ellit.

"Musisz iść do domu," powiedziała, wpatrując się w sytuację i kontynuując moją pracę. Sługa, który wciąż był w tym dobry, kazał jej podlewać. Dużo wody. Wysłała naszego trenera, aby jej pomógł.

Wszedłem do domu. Do domu, w którym po raz pierwszy spotkałem tajemnicę narodzin i śmierci. Wewnątrz teraz zapach, który powitał mnie po raz pierwszy, pokonał zapach choroby.

"Oto jestem, Szabad", dziadek zadzwonił z góry. Wbiegłam po schodach i spóźniłam się na pokojówkę. Wszedłem do pokoju. Na łóżku był mężczyzna, który potrafił pięknie śpiewać i obok syna. Piękny chłopczyk ma brązowe oczy i brązowe oczy, ale z jasną sierścią na martwej matce.

Mężczyzna spojrzał na mnie przerażonymi oczami. Lęk o swoje życie i życie twojego syna. Syn, który pocił się z gorączką i leżał na łóżku. Podszedłem do nich. Chłopiec wyglądał na zmartwionego, ale przeżył. Z mężczyzną było gorzej. Oprócz choroby miał otwartą ranę na swojej nodze, która popychała, a nawet osłabiała jego chore ciało.

Wiedziałem, co się stanie. Stopa nie była już uratowana. Zadzwoniłem do mojej pokojówki i pozwoliłem chłopakom się przenieść. Owinąłem go mokrym prześcieradłem i kazałem podać mu gotowaną wodę z ziół. Potem poszedłem po babcię i Ellita.

Nubista ustawił stół w toalecie. Zabrał go solą, którą spłukał wrzątkiem. Zaprowadzili chorego na wózek. Prababicka kazała im go rozbierać i palić ubrania. Umyła ciało nagiego mężczyzny i pomogłem jej. Po raz pierwszy zobaczyłem męskie ciało. Następnie kładziemy go na długim stole. Babcia zaczęła przygotowywać narzędzia w ciszy. Ellit przyniósł napój, żeby ulżyć mojemu bólowi i zmusił go do upadku. Oczy mężczyzny były okropne. Strach przed śmiercią i ból do naśladowania. Prababicka spojrzała na mnie i przytaknęła. Wziąłem jego głowę i przycisnęła dłonie do skroni i starał się myśleć o błękitne niebo, drzewa delikatnie kołyszące się w ciepły wiatr, morze, fale delikatnie uderzyć brzegi. Mężczyzna uspokoił się i zasnął. Odesłali mnie.

Wyszedłem z łazienki i poszedłem zobaczyć chłopców. Mokra paczka zmniejszyła gorączkę, a chłopiec spał. Jego pokojówka miała spocone ziarno. Sprawdziłem wodę. To było ugotowane i były zioła. Kazałem rozpakować chłopca i umyć go. Potem wziąłem od Ellita pojemnik z lekiem na olej i zmusiłem ją do walki z ciałem chłopca. Zapakowaliśmy go ponownie i pozwoliliśmy dziecku spać. Sen da mu siłę.

Wyszedłem na dziedziniec, część domu służącego. Chorzy leżeli teraz na werandzie przed domem na czystych prześcieradłach, a ci, którzy nadal mogli chodzić, czyścili wnętrze domu. Wszystko w porządku.

Núbijec wyszedł z domu. Stopa była owinięta krwawym materiałem. Jego oczy skradały się. Dotknąłem go lekko, by cię zauważyć. Wziąłem łopatę i poszedłem do drzewa na końcu ogrodu. Zacząłem kopać dół, w którym chowamy chorą nogę. Ten drań zaczął się trząść. Szok wywołanych wydarzeń nadszedł. Trzymałem nogę mężczyzny i odwróciłem się do niego. Pokazałem ręką gdzie usiąść. Płakałem przed nim, aby móc chwycić jego głowę. Położyłem dłonie na mojej klatce piersiowej i delikatnymi ruchami zacząłem masować, w towarzystwie formuły skandowania, góry i szyi. Mężczyzna zaczął się uspokajać. Szedłem dalej, aż zasnąłem. Gałęzie drzew chroniły go przed słońcem. Podszedłem do sypialni, żeby to ukryć. Na pewno.

Dziecko wciąż spało pod nadzorem służącego. Babcia spotkała się ze schodami. Zmęczenie było na jego twarzy. Poleciłem pokojówce iść i przygotować jej napój, a ja poszedłem do niej.

"To był ciężki dzień, Szabad," powiedziała głosem, wpatrując się w dziecko. "A co z tą okruchą? Nie ma prawie nikogo w domu, kto by się nim zajął teraz. "Spojrzała na mnie czarnymi oczami pełnymi smutku.

Przed moimi oczami pojawiła się kobieta. Kobieta, której oczy były niebieskie jak niebo w pogodny dzień, a którego łono było puste. Kobieta ze świątyni.

"Myślę, że mamy rozwiązania" - powiedziałem. Prababicka spojrzała na mnie zmęczona i przytaknęła. Była u kresu wytrzymałości i musiała odpocząć. Słaba woda była przyczyną większości problemów, które ostatnio wystąpiły. Kobiety były w jednej rundzie w ciągu ostatnich kilku dni i obie były zmęczone.

Służąca przyniosła napój i podała go swojej babci. Uszła drzemkę.

Zwróciła się do mnie ze zwykłym wigorem: "Chodź, Shabad, nie ruszaj się tutaj. Czekam na twoje rozwiązanie. Nie było gniewu w jej głosie, więcej rozrywki i wysiłku, by przynieść trochę humoru w tym niespokojnym środowisku. Opowiedziałem jej o kobiecie z zigguratu. "Nie wiem," powiedziała po chwili namysłu. "Ale idź. Dziecko potrzebuje kogoś do opieki, ale o wiele więcej potrzebuje kobiecej miłości. Idź! "

Wpadłem do świątyni jak wiatr i podbiegłem do nauczyciela. Nie było go w klasie. Strażnik powiedział mi, że pojechał do miasta. Epidemia rozprzestrzeniła się. Gdzie szukać kobiety, nie wiedzieli. Nie miałem pojęcia. Jedynym, który mógł mi pomóc, był mężczyzna siedzący na szczycie. Mężczyzna, którego ciało chorowało na cukrzycę. Więc poszedłem na górę. Pospieszyłem się. Moja determinacja musiała być znana, ponieważ strażnik pałacowy nie przeszkadzał mi przy wejściu. Biegłem, bez tchu i zaaprobowany, aż do ostatniego stopnia zigguratu. Znów stałem w sali pełnej rzeźb i dekoracji mozaikowych, a ja nie wiedziałem, gdzie iść.

"Szuka czegoś, Szabad?" Obejrzałem się i zobaczyłem postać. Zimno zaczął wspinać się po moim kręgosłupie i musiałem znowu spróbować. To był on. Podbiegłem do niego. Ułożyłem ręce na piersi i powiedziałem jej błaganie.

"W porządku" - powiedział, kiedy mnie usłyszał. Potem wezwał strażnika i wydał rozkazy. "Idź z nimi."

Zeszliśmy po schodach w dół, do części podziemnej, do zigguratu Inanny. Kobieta była zatem kapłanką świątyni. Strażnik pozostał przed wejściem.

"Nie możemy już tam być" - powiedział mężczyzna w czerwonej wełnianej spódnicy.

Pokiwałem głową i zapukałem do bramy. Starsza kobieta otworzyła się i wpuściła mnie. Potem śmiała się ze mnie: "Aby tu służyć, jesteś trochę młoda, nie sądzisz?"

"Patrzę, pani, kobieta, której oczy są niebieskie, a jej łono jałowe. To ważne! "Odpowiedziałem. Kobieta się roześmiała. "Więc zaczynajmy. Chodź. "

Przeszliśmy przez pokoje Inannin Zikkuratu. Ale nie widziałem tego, którego szukałem. Przeszliśmy przez prawie wszystkie obszary zarezerwowane dla kobiet, ale nie znaleźliśmy tego. Łzy napłynęły mi do oczu. Ten, który mi towarzyszył, zatrzymał się: "Chodź, dziewczyno, zabiorę cię do naszego dowódcy. Być może będzie wiedziała, gdzie jej szukać. "Nie śmiała się. Rozumiała, że ​​zadanie, które mi powierzono, jest dla mnie ważna i dlatego spieszyło się.

Podeszliśmy do drzwi ze skrzydlatą rzeźbą Inanny'ego. Pani powiedziała coś cicho strażnikowi. Mężczyzna wszedł, zostaliśmy za drzwiami. Po chwili wrócił z kapłanką, która poleciła mi iść dalej. Wszedłem. Sala będzie wspaniała - pełna kolorów, zapachu i światła. Za kolumną był ten, którego szukałem. Na głowie miała turban i uroczysty płaszcz na sukni. Podbiegłem do niej z przyjemnością znalezienia tego, czego szukałem. Potem przestałem. Jej biuro jest wysokie, a moje zachowanie niewłaściwe. Zatrzymałem się. Zaczekaj chwilę. Przyszło mi do głowy, że nie będzie chciał opuścić tego miejsca w świątyni. Nagle mój pomysł wydawał się głupi. Dlaczego miała opuścić wysokie stanowisko i zrezygnować z zaszczytów, które do niej należą?

Kobieta przyszła do mnie: "Witam was, Subad. Jak widzę, nadszedł czas, abym opuścił miejsce w świątyni i ruszył dalej. "

Nie zrozumiałem. Ale zrozumiała i uśmiechnęła się. Potem wydała rozkaz. Dwie kobiety wzięły jej uroczysty płaszcz i włożyły do ​​puszki. Usiadła na siedzeniu, zaprojektowana dla najwyższych spośród kobiet w świątyni, i wskazała jej rękę. Przyprowadzili kobietę podobną do Ellita o jej czarnej skórze. Kobieta jest piękna, szczupła, o błyszczących oczach pełnych zrozumienia i zrozumienia. Podeszła do siodła, uklękła i opuściła głowę. Kobieta zdjęła turban i położyła mu na głowie czarnego mężczyznę. Spojrzała ze zdziwieniem na swojego dowódcę. Potem wstała i zamieniła się z nią. Na jego policzkach widać było zdziwienie. Niespodzianka od niespodziewanego. Ona, swoimi niebieskimi oczami, pokłoniła się temu, który teraz przejął jej urząd, wziął mnie za rękę i odszedł.

Cała ta sytuacja wydawała mi się znajoma. Jakbym kiedykolwiek ją widziała, tak jakbym ją wcześniej przeżyła ...

Podszedłem do kobiety o niebieskich oczach. Uśmiechnęła się. Znałem ten uśmiech. Był to ten sam uśmiech, jaki widziałem, kiedy po raz pierwszy przybyłem do świątyni. Uśmiech, który miała na twarzy, kiedy wróciła do siebie.

Poszliśmy do domu. Prababička oczekiwała nas przed wejściem. Pani zstąpiła z wozu, a prababička ukłoniła się jej. Ukłoniła się temu, kto nie oparł się jej losowi. Potem zabrała ją do domu i kazała mi trzymać się z daleka. Wszedłem po schodach i poczułem się zmęczony. Słońce pochyliło się ku horyzontowi. Zasnąłem.

Obudziłem się, gdy moja babcia położyła dłoń na moim czole, aby sprawdzić, czy mam gorączkę. "Chodź, Shabad, pójdziemy do domu," powiedziała i pomogła mi wsiąść do samochodu.

Spojrzałem w stronę domu i pomyślałem o kobiecie, która właśnie urodziła dziecko, które chciała.

Prababicka została z nimi. Ich uzdrawiające umiejętności będą nadal potrzebne. Potem znów zasnąłem.

To prawda, że ​​wraz ze wzrostem mojej zdolności do identyfikowania chorób zmniejszyła się. Wyczułem, że coś jest nie tak, ale gdzie dokładnie i dlaczego nie byłem w stanie określić. Mimo to kontynuowałem naukę w Zikkurat, aby uczyć uzdrawiania. Moja prababka myślała, że ​​pójdę w jej ślady przez lekarza lub przynajmniej śladami mojej babci. Ale nie miałem talentu takiego jak Ellit. Dokładność nie była moją mocną stroną i brakowało mi umiejętności i umiejętności. Nie będę chirurgiem. Odwiedziliśmy dalej zikkurat. Szkoła była przeznaczona tylko dla chłopców, więc musieliśmy polegać na tym, czego nauczą nas w świątyni.

Ellit stawał się uzdrawiającym uzdrowicielem i pokonała wielu jej nauczycieli w chirurgii. Teraz miała więcej pracy i coraz więcej pomagała swojej babci. Miała także krąg pacjentów, którzy prosili tylko o siebie. Obie kobiety lubiły to i wiedziały o tym. Po rozmowie z moim nauczycielem zdecydowałem, że jedyną dziedziną, która jest dla mnie właściwa, jest Aishu - intonowanie. Ta wokalistka zawsze wyrażała się z pogardą, ale mimo to starała się właściwie wykonywać swoje zadania. Na lekcjach A.Zu zrobiłem z lodem, ale wyniki były raczej słabe.

Pewnego dnia studiowałem w bibliotece i szukałem stołów ze starym Urti.Masmash - komend i zaklęć. Ninnamaren powiedział, że w bibliotece nie ma wielu takich rzeczy - znajdę to bardziej w świątyni Enki, ale nie poddałem się. Nagle, z niczego, byłem ciemny na moich oczach. Wkrótce znalazłem się na skraju tunelu. Obok mnie była prababka. Młoda i piękna, jak artystka, która namalowała swój portret, podarowała ją z wdzięczności za uzdrowienie. Próbowałem krzyczeć, że nie, jeszcze nie - ale nie wydałem głosu z moich ust. Prababicka roześmiała się i przytaknęła.

Potem złapała mnie za rękę i powiedziała: "Nadchodzi mój czas, Subad. Przyjdź, wypełnij swój obowiązek i idź za mną. "

Więc wyruszyłem w podróż. Odprowadziłem ją na środek tunelu. Uśmiechnęła się. We mnie była burza - żal, wściekłość i smutek. Potem obrazy zgasły i pociemniały.

Obudziłem się i bibliotekarz nachylił się nade mną. Oczy szeroko otwarte. Ninnamaren stał blisko niego.

Poczekał, aż przyszedłem do niego i zapytał: "Czy coś się stało, Szabad? Krzyczałeś, a potem zemdlałeś. "

Zamieszanie powróciło. Ból był tak wielki, że myślałem, że rozerwie mnie na strzępy. Zacząłem płakać i nie mogłem mówić przez szloch, który opublikowałem. Ninnamaren objął mnie i zmroziło mnie. Ellit przyszedł. Jej czarna skóra była blada, a oczy zaczerwienione. Spojrzeliśmy na siebie. Wiedziała, że ​​wiem. Słowa nie były potrzebne. Podczas gdy ja wciąż nie byłem w stanie się uspokoić, rozmawiała z moim nauczycielem. Potem wciągnęli konie i zabrali nas do domu. Nie widziałem drogi.

Zawsze było to nieprzyjemne i czasami bolesne, gdy zaatakowały mnie emocje innych. Czasami czułem, że nie zniosę większego bólu. Teraz przeżywałem własne - intensywny ból beznadziei i bezradności. Ból tak wielki, że nie wyobrażałem jej sobie w najgorszych snach.

Spotkała mnie. Tęskniłem za bardzo jego substancją i siłą, z jaką podchodziło do problemów. Dom wydawał się nagle cichy i na wpół martwy. Świat się zmienił. Uspokoiłem się i poczułem się winny, że nie mogę zapobiec jej śmierci. Gdybym mógł ją odzyskać.

Moje podejście do leczenia się zmieniło. Nagle chciałem kontynuować jej utwory - bądź A.zu, tak jak ona. Poszedłem do biblioteki i studiowałem. Natknąłem się na stare rękopisy i świat wokół mnie przestał istnieć. Babcia była niespokojna, a Ninnamaren nie potrafił znaleźć sposobu na przywrócenie mnie do normalnego życia. Najbardziej przeszkadzało mi to, że unikałem ludzi. Biegałem przed każdym spotkaniem z nimi i mogłem znieść tylko tych, którzy są najbliżej mnie.

"Jak traktujesz - pytał - kiedy odmawiasz kontaktu z ludzkim bólem? Kiedy ukrywasz się przed ludźmi?

Nie mogłem mu odpowiedzieć. Czułem, że ta ucieczka była ucieczką przed moim własnym bólem, ale wciąż nie mogłem go zdefiniować. Opóźniłem moment, w którym muszę się wyspowiadać. Na razie chowałem się do pracy. Spędziłem dużo czasu na przygotowaniu do leczenia. Bycie Ašipu wcale mnie nie nienawidziło - być może dlatego, że babcia miała zastrzeżenia do tego pola. I próbowałem, przynajmniej teraz, spełnić to, na co tak mało uwagi poświęciłem jej życiu.

Cesta

Więcej części z serii

Dodaj komentarz