W przeszłości ludzie mieli sen podzielony na dwie części

1 14. 07. 2025

„Twoi przodkowie byliby bardzo zaskoczeni, gdyby dowiedzieli się, że ich potomkowie śpią łącznie 8 godzin, ponieważ 300–400 lat temu ludzki sen był podzielony na dwie części” – mówi Roger Ekirch, profesor historii w Virginia Polytechnic Institute.

Ludzie kładli się spać 2 godziny po zachodzie słońca i budzili się około 4 godziny później. Potem albo uprawiali seks, rozmawiali ze sobą, modlili się, a potem znowu szli spać, co również trwało 4 godziny.

„Czy uważasz, że to wymyśliłem? Nie ma mowy” – mówi profesor Ekirch w swojej książce Noc w czasach minionych i prezentuje nam ponad 500 dokumentów, które poruszają kwestię wspólnego snu. Możemy go również znaleźć w Odyseja Homera, w różnych pamiętnikach osobistych, dokumentach sądowych i innych źródłach.

Na przykład w modlitewnikach z XV wieku możemy znaleźć modlitwy odnoszące się do czuwania nocnego, pomiędzy okresami snu. Zbiór zaleceń medycznych opublikowany we Francji w XVI wieku radzi parom małżeńskim, aby decydowały się na poczęcie dziecka po pierwszym śnie, kiedy ludzie czerpią z tego najwięcej przyjemności, a nie pod koniec dnia pracy.

Naukowcy są przekonani, że nasi przodkowie spędzali w łóżku znacznie więcej czasu, niż nam się wydaje. A to dlatego, że ich dzień pracy zależał od słońca – od tego, jak długo świeciło.

Nasz organizm opierał się spaniu przez całą długą zimową noc, dlatego sen podzieliliśmy na dwie fazy. Nawet bogaci ludzie, którzy mogli sobie pozwolić na palenie świec przez całą noc, nie mieli powodu, aby zmieniać swoje zwyczaje.

Według Ekircha wzmianki o pierwszej i drugiej fazie snu zaczęły zanikać pod koniec XVII wieku. Częściowo winę ponosiła reformacja i kontrreformacja kościołów. Protestanci i katolicy byli zmuszani do spotykania się na modlitwach w tajemnicy i w nocy, gdy większość ludzi nie wychodziła z domu. Po zakończeniu prześladowań zwyczaj siedzenia do późnej nocy przy świecach pozostał.

Kolejnym czynnikiem utrudniającym sen było oświetlenie uliczne. W 1667 roku po raz pierwszy na świecie zaczęto instalować świece woskowe w latarniach ulicznych Paryża. Dwa lata później oświetlenie pojawiło się w Amsterdamie, ale używano tam już lamp naftowych.

Potem rozpoczęła się rewolucja przemysłowa, dzień pracy stał się dłuższy, a sen stał się luksusem. Podzielony sen możemy również znaleźć w powieści Lwa Tołstoja Wojna i pokój, gdzie stary książę Bołkoński powiada, że ​​„po obiedzie sen jest srebrem, a przed obiadem – złotem”.

W miarę jak zbliżamy się do XX wieku, sen dwufazowy staje się „reliktem” i większość ludzi przyzwyczaja się do 20 godzin snu na raz. Jeśli jednak obudzisz się w środku nocy bez powodu, nie panikuj, nic strasznego się nie dzieje, to po prostu stary nawyk, który powraca z głębi twojej genetyki.

Nie warto za wszelką cenę próbować zasnąć. I tak ci się to nie uda. Pamiętaj o zwyczajach swoich przodków i bądź zajęty. Nie musisz się modlić ani uprawiać miłości. Możesz coś przeczytać albo pomarzyć. Na pewno po jakimś czasie zaśniesz.

Naukowcy twierdzą, że 12 godzin snu z 2-3-godzinną przerwą to idealny czas na odzyskanie sił, złagodzenie stresu i wsparcie zdolności twórczych.

W latach 90. amerykański psychiatra Thomas Wehr przeprowadził ciekawy eksperyment. Dla 15 ochotników symulował warunki, w jakich żyli ludzie przed pojawieniem się sztucznego oświetlenia. Badani przebywali w pomieszczeniu, w którym światło było wyłączane od godziny 18:00 do godziny 8:00 rano. Początkowo uczestnicy spali około 11 godzin (prawdopodobnie w celu zrekompensowania wcześniejszego niedoboru snu), a następnie niespodziewanie przeszli na sen dwufazowy, który Wehr uznał za naturalny. Niezależnie od tego, czy tak jest, czy nie, możesz to sprawdzić samodzielnie...

Podobne artykuły